Trzy dzieła Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Szackim. Dorwałem z półki i po kolei czytam. Na razie za mną dopiero "Uwikłanie". Wiem, że trochę późno jak na tą pozycję, bo wydana została w 2007, no ale lepiej późno niż wcale. I po lekturze pierwszej części słowo "lepiej" piszę z całą odpowiedzialnością.
W "Uwikłaniu" Szacki mierzy się z dziwnym morderstwem i oczywiście nikt nie jest winien, a denat
sam zabić się nie mógł niestety. Niestety dla prokuratora, niestety dla świadków, niestety dla rodziny i niestety jeszcze dla kilku innych osób. Całe to zamieszanie staje się właśnie świetną historią. Przy okazji poznajemy trochę realiów prokuratorskich i świata służb. Kończy się tym, że ... No właśnie. Czy dobrze? Czy źle? Niby powieść kryminalna ale dająca też do myślenia czy te decyzje były słuszne? Czy warto było?
Wiadomo, że jest już film "Uwikłanie" na podstawie dzieła Pana Miłoszewskiego. Widziałem go już przed lekturą co najmniej dwa razy. Przez to z obawą podchodziłem do czytania. Wiecie jak to jest. Lepiej najpierw przeczytać. Przynajmniej ja jestem tego zdania. Na szczęście, piszę to z całą odpowiedzialnością obydwa dzieła są bardzo interesujące.
8 listopada 2016 - jestem już po drugiej części, po "Ziarnie prawdy". No i tu muszę przyznać - robi wrażenie. Bardzo interesująca historia, ale o tym za kilka dni w osobnym już poście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz